Zamieszczone obok dane transakcyjne są obrazem rzeczywistego ruchu na rynku mieszkań w wybranych miastach Śląska.
Już pobieżny rzut oka na ceny pokazuje czy kwoty w internecie są realne i jak mocno odbiegają one od rzeczywistości. Są wyłącznie efektem chciwości właścicieli. Tyle samo są warte analizy oparte na tych cenach, prezentowane przez „ekspertów” z portali internetowych w mediach. Aż strach pomyśleć, że mogą być one materiałem stanowiącym argumenty do podejmowania decyzji inwestycyjnych w budownictwie mieszkaniowym. Ciekawe ilu deweloperów zbankrutuje z tego powodu.





Na rynku domów również panuje zastój, skutkujący małą ilością zawieranych transakcji. Brak dostępności kredytów powoduje, że transakcje dotyczą głównie domów najtańszych, możliwych do sfinansowania z własnych zasobów.
Zaryzykuję twierdzenie, że ceny mieszkań na rynku wtórnym od czasów hossy w latach 2007/2008 systematycznie maleją i powoli wracają do stanu sprzed hossy na rynku nieruchomości.